Naszą witrynę przegląda teraz 129 gości 
Odsłon : 24391018

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

PSALM IV


Panie ty stworzyłeś karibu wilka i niedźwiedzia grizzly 
ty uformowałeś muldy śniegu zmroziłeś jeziora i rzeki 
a słońce zaszło za horyzont na długie tygodnie – ryby  
osiadły przy dnie i czerwone ptaki odleciały nad rio negro
wtedy renifery uczuły zew arktyki i wiedzione instynktem 
ruszyły na południe – za nimi krok w krok sunęły drapieżcy 
Panie ty dałeś ssakom wiotkie mięśnie i sprężyste ścięgna 
nauczyłeś umykać i węszyć za pokarmem – płytkie ślady racic 
i pazurów świadczyły o twoich dobrych zamiarach – 
chciałeś dać istotom możliwość wyboru a one skoczyły ku 
sobie i odwróciły się od ołtarzy wilk zaczął polować na rena 
a niedźwiedź czekał u brodu na łososia i na okaleczoną samicę 
doskakiwał z rykiem i jednym uderzeniem łapy rozbijał jej 
kręgosłup widziałeś Panie jak chlupotała krew jak czerwień 
rdzawiła porosty i kamienie – widziałeś też Stwórco malca 
krążącego wokół miejsca kaźni widziałeś siadającego przy 
płatach mięsa i białych kościach – czującego wciąż zapach 
matki tak jak widywałeś wiele razy ludzi czekających na pomoc 
i szukających wyjścia z matni – on nie pojął bólu gdy przybiegły
wilki i rozszarpały go obok tej która chciała poprowadzić go 
odwiecznym szlakiem – tak Panie dopełniły się ich chwile bo tak 
dopełniają się chwile każdego bytu – karibu wędrowały z północy 
na południe a potem wracały by wydać potomstwo pośród mchów 
i wrzosów – Ty tak to zaplanowałeś i tak nazwałeś – wszakże wszystko 
istnieje w czasie gwiazdy pulsują planety krążą w magnetycznym leju 
i nikną pośród lodowatej czerni wulkan wybucha i lawa zastyga na 
zboczach krateru stada pelikanów unoszą się nad namorzynami 
i człowiek dojrzewa jak owoc w błogosławionym łonie i człowiek 
umiera z błogosławieństwem na ustach – karibu niesie w brzuchu 
cielę które urodzi się na północy szybko okrzepnie i ruszy w swoją
pierwszą trasę potem przez wiele lat będzie podążać za samicami
i da życie silnym samcom pokona rzeki i strumienie wydostanie się 
z zapadającego się lodu a gdy wreszcie dogonią je wilki zapłacze 
schyli łeb i pogodzi się ze swoim losem bo wszystko ma kres 
wszystko marnieje i znika tylko ty Panie Wszechświata nie 
opuszczasz nikogo i trwasz przy każdym istnieniu jak krążąca
w żyłach krew jesteś kodem genezy i szyfrem wieczności żelazem
w sercu drapieżnika i tlenem w skrzelach roślinożernej ryby
to dla twojej chwały karibu ruszają w drogę i uciekają przed
białym niedźwiedziem to dla twojej chwały krew marznie na
firnach a kości na wieki wnikają w lód to dla ciebie kroki
renów szemrzą nieustającą modlitwę a wilki i polarne sowy 
nucą hymn głodu pieśń zabijania psalm poczynania z nicości 


Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia