Naszą witrynę przegląda teraz 154 gości
Odsłon : 24391399
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Piotr Dumin: *** (Piersi moje obsiadłaś...)
Hit(s): 530 - . Administrator 2011-03-21 -
Jerzy Jankowski: straszny sen
Hit(s): 2434 - . Administrator 2011-03-21 -
Andrzej Dębkowski: Podróż druga
Hit(s): 10721 - . Administrator 2007-10-24 -
Stefan Jurkowski: W zaduszki
Hit(s): 13384 - . Administrator 2007-12-23 -
Danuta Bartosz: Matka Teresa
Hit(s): 3088 - . Administrator 2010-11-24 -
Edward Kupiszewski: Widok
Hit(s): 408 - . Administrator 2011-02-04 -
Żebraczka
Hit(s): 12404 - . 2007-01-13 -
Edmund Pietryk - wiersze: Czarne żagle / Odlot / Spowiedź / Pamięci Andrzeja Baszkowskiego
Hit(s): 1691 - . Administrator 2011-11-03
Fotografie
Krzysztof Gąsiorowski: Blondyna
A potem skrzypce, Bóg wie z jakich stron,
budzą się, mówiąc powoli: Blondyna.
R. M. Rilke
Zapełzłem ja kiedyś tam, do zakazanych, świecących
ruin. Już odżywają. To dobrze. Człowiek nie powinien
żyć sam na tym śluzu padole.
Wśród zwalisk, gdzie tylko spojrzałem, rozkwitały
świeże kępy włosów.
Złociste, brązowe, czarne, niekiedy nawet rude...,
gładkie i poskręcane; niektóre już miały po kilka rąk
długości.
Wiły się w dusznym powiewie, karmiąc się zapewne
różnicą temperatur. Już żyły, to pewne.
Zawsze chciałem mieć coś żywego dla siebie.
Upatrzyłem więc sobie i schwytałem taką jedną
dorodną blond kępę. Będę hodował ją, podgrzewał, gdy trzeba,
czesał, splatał w warkocz...
Ale ona chyba nawykła do wolności wśród swoich
opalizujących wykrotów, bo więdła mi w oczach.
Długie włosy, chociaż głaskałem je co dzień,
cofały się, kurczyły, zaczęły wrastać w kamienie,
które trawiłem dla niej.
Tak się starałem, a ona szarzała
coraz bardziej, szarzała, aż zgasła.
Garstkę popiołu, jaki po niej został,
zjadłem, będzie ją moje ciało
pamiętało.
(Z tomu Yyell)
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























