Naszą witrynę przegląda teraz 159 gości
Odsłon : 24391423
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
CUD
Hit(s): 21754 - . 2008-04-17 -
Stefan Jurkowski: * * * /który patrzy i który milczy.../
Hit(s): 5789 - . Administrator 2006-09-13 -
z pamiętnika setnika
Hit(s): 4543 - . 2010-03-28 -
Alicja Zemanek: Pasja według świętego Mateusza
Hit(s): 2611 - . Administrator 2010-12-20 -
skrzyżowanie
Hit(s): 10953 - . 2009-07-02 -
Labirynt
Hit(s): 10706 - . 2007-05-19 -
ŚMIERĆ OJCA
Hit(s): 10726 - . 2009-06-09 -
***/W oknie przyszłość.../
Hit(s): 13779 - . 2009-03-26
Fotografie
Krzysztof Gąsiorowski: Rybak
Przyjechał łowić ryby w jeziorze, gdzie niegdyś się topił; wciąż pamięta, jak się szamotał w uchylającej się głębi, jak ciało wody otwierało się pod nim i nad nim... pamięta wielkie niebo, pełne kolorowych gwiazd, oglądane spod wody jak przez olbrzymią soczewkę, pełne gwiazd, chociaż tonął w południe. Od lat przyjeżdża do ryb, które niegdyś miały go zjeść. Wraca co roku. Łowi ryby, wyłuskuje je z wody, a to jest przejmujące jak poród lub śmierć. Właśnie zarzucił wędki, nadeszła noc, ciepła, kobieca. Leżał patrząc w gwiazdy. Co jakiś czas przelatywał pomiędzy nimi z łopotem łabędź ogromny jak Galaktyka, jezioro mamrotało. Na wschodzie, zrzucając ciemne zasłony przeciągała się naga jutrzenka, pierwsze nieśmiałe cienie wypełzały spod liści. Zaczęły dźwięczeć dzwonki u wędek. Drgały w regularnych sekwencjach, jezioro nadawało. Z głębi. Wydobył rybę z jeziora, jak list ze skrytki. Pocałował. Posłuchał co milczy. Jeszcze chwilkę, szepnął jej w skrzela, jak Desdemona do Otella. Jeszcze trochę poczekaj. Niech mi tylko dzieciaki dorosną, wpierw niech mnie opuści Ewa. Niechaj wreszcie odważę się wiedzieć, co wiem: wszystko jest wodą, co cieknie przez życie, jak łzy poprzez palce. Wrócę tu na pewno. Utonę. To ci się, wodo należy. Nie musisz się spieszyć Szeptał rybie w skrzela, a potem ją puścił. Ryba zatrzepotała; jak język, gdy mówisz. (Z tomu Yyell)
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























