Naszą witrynę przegląda teraz 113 gości 
Odsłon : 24398010

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Urszula Gierszon

* * * (Martwe drewno...)


Martwe drewno
którego bosa stopa Michaldy
nie chciała bezcześcić
wiele lat później stało się
najwierniejszym świadkiem
Twej męki

Wchłonęło łzy ciała

I nie ramiona matki
ale krzyża
objęły Cię ostatnie

Ewa Adam i Wiedźma


Miłość sprzedają w jabłkach
na straganie
idź – tam ich dużo
trzeba jeść wspólnie
ogryzków nie wyrzucać
przed zachodem słońca

Powiedziała to postała
zakręciła się i znikła
powietrze poszeptywało
...idź tam

Zjadłeś ze mną jabłko
chodziliśmy po raju
zbierałam w serce poziomki
pióra ptaków zioła

ty budowałeś karmniki

A kiedy Bóg już zasnął
mówiłeś długo
że moje serce to śmietnik
i ogryzek tam wrzuciłeś

zachichotała Wiedźma



U progu obłędu



Złapał mnie pająk rzeczywistości
w swoją brudno-szarą pajęczynę
Mnie – muchę z bajki
która lubi tylko cukier
Moje przezroczyste ręce
przylgnęły mocno do sieci
Ciało zrywa się do lotu
ilekroć poczuje zapach słodyczy
Pająk z butelką gorzkiego płynu rechoce
On myśli że umrę z pragnienia
a mnie sny żywią

Ewa Adam i Wiedźma



Miłość sprzedają w jabłkach
na straganie
idź – tam ich dużo
trzeba jeść wspólnie
ogryzków nie wyrzucać
przed zachodem słońca

Powiedziała to postała
zakręciła się i znikła
powietrze poszeptywało
...idź tam

Zjadłeś ze mną jabłko
chodziliśmy po raju
zbierałam w serce poziomki
pióra ptaków zioła

ty budowałeś karmniki

A kiedy Bóg już zasnął
mówiłeś długo
że moje serce to śmietnik
i ogryzek tam wrzuciłeś

zachichotała Wiedźma


Przechodniu...

dokąd biegniesz?
Rękami z wysiłkiem rozgarniasz mrok
Stopy parzy piasek
Stopy mrozi lód
a tobie skrzydła wciąż nowe rosną
Ty nie masz czasu stanąć
zapytać po co?
Biegniesz
i rytm twych kroków 
zagłusza krzyk

Seanse spirytusowe



Poeta to medium
służące do wywoływania
własnego ducha
podczas mocno podejrzanych
seansów
Przydatny jest do tego
kawiarniany stolik
kieliszek
Konieczna publiczność
Niezbędna 
namiastka spirytusu


Noc



Skrada się cicho i miękko
wskakuje na kark
owija się wokół szyi
ciemnym ciepłem pieści oczy
w jej czarnej sierści
od czasu do czasu
błyska srebrny cień
spóźnionego samochodu
przez sufit się przelewa
i znika na ścianie
Ona wie że nie istnieje senność
przychodzi do mnie tylko odpoczywać


Pejzaż 1980


Wśród wyciuchanych sloganów
W podartych złudzeniach
Mętne twarze
Pozbawione zrywów
Obracają kierat
I dokąd iść?
Skoro nawet wiatr się schował
Kto poprowadzi
Drzewa już trędowacieją
Opadają pierwsze strupy liści
Znów mgły zamydlą horyzont


Korowody cieni


Po kolana w ściekach haseł
zapatrzeni w horyzont
My – cienie Konradowe
czekamy
na przyjście Zbawiciela-Kordiana
Trwamy przemijamy
i znów trwamy
podobni do kamiennych sfinksów
mamy swą tajemnicę i to wystarczy
- nam duchom!
Mamy swą religię
Mamy swoich wieszczy
Mamy swe męczeństwo
ale nie mamy ciała
Jesteśmy pomnikiem
Jesteśmy symbolem
Jesteśmy nierzeczywistością
I trwa narodowy taniec
szaleńczych bezustych zjaw
Mijamy się zderzamy przenikamy
my – cienie Konradowe
czekamy


Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia