Naszą witrynę przegląda teraz 100 gości 
Odsłon : 24398037

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Danuta Bartosz

Danuta Bartosz: Życie

W rodzinny dom
wpisany jest taniec weselny
łóżko szpitalne
krzyż
konwalie i bez

Smutek
rozpacz
strach
i cierpienie

Wielka gra

Życie

Danuta Bartosz: Ave Maria

mojemu mężowi

Leżysz
jak pisklę skulone w gnieździe
skrzydła podcięte
nie pragną lotu
oczy nie łakną błękitu nieba
pociemniała chmura
przykrywając sen o życiu

Przy mogile
kantor wyśpiewa
laur żywota człowieka
a trębacz
i z niebios ptak
w ostatnim patosie
pożegnają pieśnią

Ave Maria

Rozświetlam drogę
światłem znicza

Danuta Bartosz: Matka Teresa

Dar wiosny wypełniony
wrażliwością
dotarł do dna ubóstwa
zasiewając ziarno miłości
tuląc plewy ludzkie

Klamra łączy dwa brzegi świata
Krezusa i nędzarza

Pustynia
zrodziła miłość bliźniego
przełamując milczenie

Kłos chleba
wolny od odrazy i wstrętu
w brzydocie dojrzy piękno
niezakłamane
w zaułku
trądu
i zgnilizny śmierci

Bez fleszów
pochwał i oklasków

Matko z Kalkuty
siej nadal miłość!

Danuta Bartosz: Zatrzymać się

Zmieniłam bieg życia
sprawiedliwości nie zatrzymałam
pędzę do mety
zwycięzca odbiera nagrodę

Naciskam pedał gazu
paliwa zapewne wystarczy
uzupełniam rosą troski

Zbliżam się do Ciebie
czekasz
abym poznała
Twoje Obietnice

Danuta Bartosz: Drogą kontrastów

Choć droga biegnie prosto
trudno odnaleźć siebie

Nie ma miejsca na dobro
zło nieustannie się przelewa

Tyle powiedziano o miłości
nie kochamy nadal
przywołując nienawiść
choć przecież kochamy

Słowa rzucane na wiatr
miały się spełnić
odchodząc od siebie
pociemniały obrączki

W cieniu pod drzewem
zamiast oczekiwać
uciekamy
wiatr sypie w oczy
garścią gorący piasek

Niebo pomalowane pamięcią
puste zapomnieniem
i bezradne ciszą

Danuta Bartosz: Pokora

Wspinam się na golgotę życia
ból
pokrywam obojętnością
moją arogancją
nie wiedząc
na jak długo?

Czuję ciężar ziemi
przesypujący się w klepsydrze

Nigdzie nie ucieknę
przed otwartym bólem
Nogi jak dwa kamienne posągi
tęczowego krwioobiegu
uczą pokory

Wtedy wszystko wydaje się
odległe
a ziemia
coraz bardziej uległa

Danuta Bartosz: Moje życie

Na tablicy
zapisuję
moje życie

Przymierzam je
do prawd Dekalogu
czy zostało dobrze skrojone

Miara gotowa
za dużo
kolorowej beztroski

Trudno
dopasować życie
do prawdy
kiedy pokusa
czai się do skoku

Danuta Bartosz: Wielbłąd

Wspinam się na górę Synaj
na dwugarbnym wielbłądzie
pod górę pędzi jak szalony
a obok pokrzykujący Beduin

Czasem wydaje się
że runę w przepaść
wielbłąd rwie do przodu
w kieracie pośpiechu
ktoś czeka

Przede mną schody Mojżesza
czas stanąć przed trudnym wezwaniem
skalistych schodów

Do drogi życia
dorzucam kilka pragnień
idąc

Mgła zasłoniła wschód słońca
można być na szczycie
i nic nie dojrzeć

zwłaszcza
tych na dole

Danuta Bartosz: Bicze prawdy

Zamiast korony chwały
cierniowa korona hańby

Zamiast
purpury królewskich szat
przebity bok
i zakrwawiony
skrawek odzienia

Zamiast berła w ręce
gwóźdź w przebitej dłoni
a Krzyż tronem królewskim
Syna Boga

Insygnia upodlenia
i utajona potęga Królestwa

Bicze nienawiści
chłoszczą po plecach
bicze prawdy
biją po oczach
które zamyka wstyd

Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia