|
Krytyka literacka
|
Aldona Borowicz
|
|
26.03.2010 |
Każda nowa książka Krzysztofa Gąsiorowskiego wywołuje sporo emocji. Wydana w ubiegłym roku przez Wydawnictwo Adama Marszałka Moja stara naga maszyna do pisania i panienki na imieninach (1) utwierdza mnie w przekonaniu, że Krzysztof Gąsiorowski należy do poetów wybitnych, ale przemilczanych, „wyklętych” nie tylko przez krytyków, ale również przez młode pokolenie poetów. Przypuszczalnie jest ich zdaniem klasykiem, do którego można już nie wracać. Fakt faktem, że poetycka twórczość Gąsiorowskiego nie należy do najłatwiejszych w odbiorze, ze względu na jej wielowątkowość filozoficzną. Poeta w rozmowie z Ryszardem Ulickim tak mówi o swoich wierszach: „(…) jeśli cokolwiek wiem o sobie wiem ze swoich wierszy. Relacje ze sobą można odsłonić w poezji nie tylko dlatego, że w wierszu wypada się odsłonić, ale przede wszystkim dlatego że wiersz jest właśnie taką relacją między podmiotem, bohaterem lirycznym a autorem, relacją która przestaje być prywatną sprawą a dotyczy ludzkiej kondycji. Wiersz, akt umysłu, akt odnajdywania tego co wystarcza – tak to ujął Stevens(…)”(2). |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Dariusz Tomasz Lebioda / lebioda.wordpress.com
|
|
23.03.2010 |
Twórczość dramatopisarska i nowelistyczna Edwarda Kaczmarka (na zdjęciu obok) jest niezwykłym fenomenem na mapie literatury regionu kujawsko-pomorskiego. Na plan pierwszy wysuwają się tutaj tony komiczne, choć oczywiście prawdziwa problematyka tych dzieł jest bardzo „poważna”, dotykająca podstawowych spraw ludzkiej egzystencji. Autor przygląda się ludziom i wyodrębnia te ich cechy, które są nienaturalne, zabawne, dziwne lub w jakiś sposób wynaturzone. W udany sposób konstruuje złożone dialogi i tak ustawia sytuacje dramaturgiczne, że czytelnik lub widz, mają wrażenie, iż obcują z realnym światem. Sporo w nim prymitywnej głupoty i pozy, sporo nienaturalnych reakcji i dziwnych propozycji. Wszechobecna bzdura króluje na salonach politycznych, pojawia się w miejscu pracy, w organizacjach kulturalno-społecznych i w zwykłych interakcjach osobowych. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Dariusz Tomasz Lebioda
|
|
02.03.2010 |
Dla Zbigniewa Gordzieja podstawową kategorią sprawdzania realności świata jest wieloaspektowy i wymierny czas. A właściwie jego nieustanny upływ, któremu nikt i nic nie zdoła się przeciwstawić. Tylko wiersz ma szansę na dłuższe zaistnienie, choć w historii ludzkości wskazać można ledwie kilka krótkich utworów, które nie przepadły i ostały się naporowi destrukcji. Może dlatego poeta woli wskazywać jakieś elementy rzeczywistości, mocno utwierdzone w przestrzeni, domy pomocy, teatry, wieże, cmentarze – to zawsze jest jakaś konkretność, która dla tego poety była równie cenna, jak ulotność i niewyrażalność, jak metafora i epifania. Czasami owo zdecydowanie twórcy przeszkadza w wytyczeniu jednej linii interpretacyjnej, ale przecież poezja nie jest domeną łatwych dookreśleń, a czytelnicze zaskoczenie jest równie cenne jak powtarzalność motywów. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Karol Samsel
|
|
19.02.2010 |
(...) Poezja Juliusza Erazma Bolka jest monologiem o tyle szczególnym, że pozbywa się duplikatów na rzecz totalnej samotności – a więc obecności jednoosobowej, w której autor obcuje z samym sobą, w różnych ujęciach, pod maskami wszelakiej maści sobowtórów samego siebie. Z tego też powodu wielokrotnie, opisując, czym jest Sens-or, nazywałem ową książkę rozprawą o samotności na sto głosów (tomik bowiem – na podobieństwo epopei magicznej Marqueza pt. Sto lat samotności – liczy sto wierszy)... |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Aldona Borowicz
|
|
09.02.2010 |
"Pod każdym słońcem" - to trzynasty tom poetycki Stefana Jurkowskiego, znanego poety i krytyka literackiego. Od ostatniej książki upłynęły trzy lata i oto Stefan Jurkowski zaprezentował nam swoje najnowsze wiersze, jakże odmienne od tych, które zawarte zostały w Codziennym placu zabaw. Podczas lektury mamy wrażenie, że są one dopełnieniem poprzedniego tomu wierszy. Jednak okazuje się, że takie odczytanie prowadziłoby nas na manowce. Bowiem świadczyłoby o tym, że poeta wciąż się powiela w swoich poszukiwaniach prawdy o otaczającym nas świecie. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Aldona Borowicz
|
|
26.01.2010 |
Mam przed sobą niezwykle pięknie wydany tomik poetycki "Płacz czajki" Elżbiety Musiał, poetki, eseistki i malarki. Elżbieta Musiał w swoim dorobku posiada pięć tomów poezji, m.in. "Miejsce na niebo" (1996), "Cień rzeki" (2004), "Tatuaż obłoków" (2001) oraz zbiór esejów "Poeta patrzy na kobietę".
Do "Płaczu czajki" wydawca dołączył krótki szkic „Skazana na różę” autorstwa znanego poety i krytyka literackiego, Stefana Jurkowskiego, w którym czytamy: „Kto sięga po wiersze Elżbiety Musiał, niech nie liczy na lekturę łatwą. Spotka się bowiem z poezją niezwykle skondensowaną, balansującą na granicy filozofii i mistyki (…)”.
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Michał Bukowski / Gazeta Kulturalna
|
|
28.12.2009 |
Rosyjska poetka Ekaterina Polianskaja –
mieszkanka St.Petersburga, debiutowała w 1998
roku, do chwili obecnej wydała cztery tomiki
poezji. Należy do związku twórczego, laureatka
nagród, uczestniczka międzynarodowych spotkań
literackich i konferencji.
Oto ramy faktograficzne – przestrzeń faktów.
*
Fakty jako początek. Zawsze gdzieś powinien
być początek.
Zawsze gdzieś jest początek.
Początek wiersza – myśl, najczęściej w ciasnym
objęciu z impulsem, emocją, uczuciem...
Rosną we wnętrzu poety, dojrzewają, układają
się w słowa, potem wypływają zeń i osiadają na
papierze, moszcząc się wśród innych słów i
innych wierszy.
Zaczynają swoje własne, niezależne życie.
Powstaje przestrzeń wiersza. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Henryk Pustkowski
|
|
18.12.2009 |
|
Wiersz Ziemowita Skibińskiego ("To" - przyp. red.) prowokuje odbiorcę – interpretatora do lektury, która z założenia niejako będzie wywoływała rozkrzewiające się konteksty: kulturowe, mitologiczne, psychoanalityczne, etyczne – w końcu. Wszystkie one są usprawiedliwione i zapewne w jakiejś mierze komplementarne ich „recollectio” (zebranie razem) byłoby hermeneutyczną ścieżką, która w miarę bezpiecznie prowadziłaby do „pozyskania” sensów tego niezwykłego tekstu. Obawiam się wszakże, że ta „nadmierność” byłaby nie na miejscu, byłaby „niestosowna”, (jeśli przywołamy właściwe znaczenie Arystotelesowego prepon), choć –paradoksalnie mogłaby ona okazać się „funkcjonalna”, ( bo i takie określenie znajdziemy u Stagiryty). |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Karol Samsel
|
|
08.12.2009 |
Zygmunt Freud, prekursor psychoanalizy, lubił stwierdzać, że nieświadome trzeba donieść do poziomu dramatu interpretacyjnego. Wówczas to, co było pod powierzchnią, miało stawać się wyraziste, a tym samym oczyszczać się samym odniesieniem do siebie i całkowitym zrozumieniem swojego losu. Dramatem interpretacyjnym Doroty Ryst jest brak i utrata jako doświadczenia egzystencjalne niewywołujące niczego więcej poza zwielokrotnianiem pustki. Brak motywuje do życia tylko brak, utrata zaś – nic ponad utratę. Dlatego też o interpretacji oczyszczającej (tej w rozumieniu Freuda) nie ma tu mowy. Człowiek Doroty Ryst przesypuje się jedynie z przestrzeni w przestrzeń jako coś ewidentnie niesamodzielnego, może składowa żywiołów, może proch świata – jego tragedią jest niemoc wytwarzania interpretacji. |
|
Czytaj całość...
|
|
| << Start < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna > Ostatnia >>
| | Wyniki 1 - 9 z 57 |
|