|
Jeszcze o poznańskim "Listopadzie"... |
|
|
|
Dariusz Tomasz Lebioda
|
|
05.01.2010 |
Z powodu długiej nieobecności w domu, nie wspomniałem jeszcze o kolejnym, XXXII Listopadzie Poetyckim, który odbył się w Wielkopolsce. Tym razem był dla mnie nietypowy, bo opiekowałem się i byłem tłumaczem Roberta M. Giannettiego z USA, wspaniałego poety i profesora jednego z uniwersytetów amerykańskich. Jak co roku, wiele było czytania poezji, wspaniałych rozmów, dyskusji i wymiany myśli. Jest to jedna z niewielu imprez, gdzie spotykają się pisarze ze ZLP i SPP i nikt nikomu nie wypomina przynależności związkowej. Z radością spotkałem się z Józkiem Baranem, Basią Gruszką-Zych, Zbyszkiem i Helenką Gordziejami, z Madzią Pocgaj, Romkiem Mieczkowskim i wieloma, wieloma jeszcze zaprzyjaźnionymi autorami (nie chciałbym nikogo pominąć, ale wymienianka byłaby za długa).
To ogromne przedsięwzięcie logistyczne po raz kolejny doprowadzili do realizacji ludzie z poznańskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, na czele z Prezesem Zbigniewem Gordziejem. Także imprezy towarzyszące były dobrze pomyślane, miały walor poznawczy i prezentowały wyraziste osobowości artystyczne. Z wielkim zainteresowaniem zwiedzałem wnętrza klasztoru w Lubiniu, na skraju wysoczyzny kaliskiej – pierwszy kościół powstał tutaj w ostatnich dziesięcioleciach XI wieku, a potem był wielokrotnie restaurowany, przebudowywany i modyfikowany, aż zyskał charakter barokowej perły. To tutaj po raz pierwszy usłyszałem jak śpiewa Eduard Akulin z Białorusi, którego ballada o Jance Kupale wyciskała łzy z oczu. Właśnie występy tego barda oraz pieśni śpiewane przez Krzysztofa Galasa z żoną, tworzyły nastrój tego wielkiego literackiego spotkania. Warto też wspomnieć o spotkaniu z młodzieżą i miłośnikami poezji w lubińskiej szkole, gdzie młodzież wprost „szalała” na scenie, a widząc to – nestor polskiej sceny, Wojciech Siemion – natychmiast odpowiedział odpowiednim, żarliwym występem.
Szczególny wymiar miał też dzień leszczyński, gdzie władze miasta i dyrekcja biblioteki im. Stanisława Grochowiaka przygotowały cykl spotkań i imprez, a szczególną wartość miały wiersze podejmujące temat domu. Sukcesem zakończyły się spotkania Roberta M. Giannettiego z anglojęzyczną młodzieżą akademicką Leszna i Poznania, a potem jeszcze były ciekawe dyskusje w pociągu, z dopiero co poznanymi pasażerami. Okazuje się, że polska młodzież dobrze zna język angielski, potrafi go używać i z niego korzystać. Organizatorom i uczestnikom tego ważnego wydarzenia w kalendarzu polskiej poezji i literatury należą się słowa uznania i podziękowania. Trudno jest dzisiaj zdobywać dotacje, a jeszcze trudniej pozszywać delikatnym ściegiem taką ogromną, rozległą i mieniącą się odcieniami materię.
Za serwisem: www.zlp.poznan.pl. Tytuł od redakcji. |